Dla równowagi między patosem, historią i artyzmem napiszemy teraz o czymś niesłychanie popkulturalnym, a można nawet i powiedzieć, że w pewnym sensie płytkim. Wraz z rozpoczynającymi się we wszystkich telewizjach ramówkami wiosennymi, mamy do czynienia z otwarciem worka z programami typu talent-show. Co najciekawsze, w tym sezonie każda telewizja (z tych głównych) ma swoją propozycję i wizję takiego programu, a to się chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło. Zawsze przy tego typu produkcjach i przedsięwzięciach głęboko zastanawiam się nad tym czy bardziej producentom zależy na znalezieniu owego talentu czy bardziej na rozrywce dla widza, a może na tym, by uczestniczka postanawiając – szukam chłopaka, znalazła w programie swoją pierwszą miłość? Cóż, zapewne każdy szef, każdej stacji z powagą odpowie, że chodzi zarówno o jedno, jak i o drugie. Życie natomiast nauczyło mnie, że o ile w przyrodzie równowaga jest, to w mediach nie ma jej ani trochę. Zawsze coś musi przerysowane być albo w jedną, albo też w drugą stronę. Fakt, że dzięki programom tego typu, co talent-show zachwycamy się dziś głosem między innymi Justyny Steczkowskiej, Moniki Brodki czy Ani Dąbrowskiej. Wierzę jednak, że i bez tych programów kiedyś o tych osobowościach byśmy usłyszeli, bo prawdziwa sztuka broni się sama. Bez loga stacji telewizyjnej tej lub innej.
-
Recent Posts
Archives
Categories
Tags
Polecane strony